| Szukaj |
Zagrożenie!

Anna Zalewska twierdziła, że „globalnego ocieplenia nie ma, bo na Arktyce powinien lód topnieć, a przybywa”. Fakty są zupełnie inne

Polityk, to człowiek, który powinien być kompetentny w szerokim zakresie. Tak przynajmniej powinno być, bo w praktyce bywa z tym różnie. Łatwo o tym się przekonać, bowiem to właśnie oni są najczęściej cytowani i to im bardzo często wytykane są błędy. Przykładem może być temat związany z klimatem i pogodą.

Portal Nauka o Klimacie od kilku lat prowadzi plebiscyt na klimatyczną bzdurę roku. Wystarczy się z nim zapoznać, aby się przekonać, że to politycy są w czołówce. Również na naszych łamach prezentowaliśmy kompromitację Ryszarda Czarneckiego - deputowanego do Parlamentu Europejskiego, który negował fakt istnienia globalnego ocieplenia. Publikowaliśmy również wypowiedź Janusza Korwina Mikke o braku smogu w Warszawie, co jest oczywistą bzdurą.

Obecnie w kontekście trwającego strajku nauczycieli, warto przypomnieć wypowiedź minister edukacji Anny Zalewskiej, która jako jeszcze posłanka w 2014 roku na spotkaniu z uczniami w Świebodzicach mówiła - "Bo tak naprawdę globalnego ocieplenia nie ma, ponieważ na Arktyce powinien lód topnieć, a przybywa. Dlaczego mówią nam inaczej? Bo to kosmiczna kasa, ekolodzy takie pieniądze zarabiają na tym ociepleniu".

Niewykluczone, że z tego powodu z podstawy programowej wypadł punkt poświęcony globalnemu ociepleniu, co zauważył m.in. Komitet Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej Polskiej Akademii Nauk, który w komunikacie napisał - "Z dużym niepokojem konstatujemy brak zagadnień z zakresu ochrony środowiska. Zagrożenia środowiskowe, takie jak globalne ocieplenie (które zaczyna już w istotny sposób wpływać na życie wielu społeczeństw) czy kwestia zagospodarowywania śmieci i odpadów, powinny być znane każdemu obywatelowi, bowiem bez powszechnej świadomości i akceptacji niezbędnych zmian w gospodarce nie będziemy w stanie podjąć skutecznych działań zapobiegających degradacji środowiska".

Wracając do wypowiedzi minister Anny Zalewskiej, warto zestawić to twierdzenie z faktami, a te są zatrważające. Z danych zebranych w latach 1961-2016, czyli z 55 lat wynika, że lodowce na całej planecie straciły ponad trylionów ton lodu! W tym czasie średni poziom morza wzrósł o 27 mm.

Utrata masy lodowców w latach 1961-2016

Lodowce utrata masy powierzchni

Międzynarodowy zespół pod kierownictwem Uniwersytetu w Zurychu w Szwajcarii zastosował klasyczne obserwacje glacjologiczne w połączeniu z bogactwem informacji z różnych misji satelitarnych, aby skrupulatnie obliczyć, ile lodu zostało utracone lub odbudowane w 19 różnych regionach świata. Ich badania opublikowane w Nature ujawniają, że lodowce straciły dokładnie 9625 gigaton lodu w latach 1961–2016.

Największa utrata lodu nastąpiła na Alasce, a następnie wokół krawędzi pokrywy lodowej Grenlandii i lodowców w południowych Andach. Znaczne ilości lodu zostały również utracone z lodowców w kanadyjskiej i rosyjskiej Arktyce, a także w norweskiej części Arktyki w prowincji Svalbard.

Lodowce w regionach o klimacie umiarkowanym, takim jak europejskie Alpy i pasmo górskie Kaukazu, również nie uniknęły utraty lodu, ale są zbyt małe, aby wnieść znaczący wkład we wzrost poziomu morza. Co ciekawe, jedynym obszarem, który zyskał lód w ciągu 55 lat, była południowo-zachodnia Azja (zaznaczona na mapie jako ASW). Tutaj lodowce zgromadziły 119 gigaton lodu, ale sąsiednia południowo-wschodnia Azja (ASE) straciła podobną ilość około 112 gigaton.

Kluczowym elementem badań była również inicjatywa ESA dotycząca zmian klimatu - program badawczy ukierunkowany na generowanie globalnych zbiorów danych dla kluczowych elementów klimatu Ziemi, znanych jako istotne zmienne klimatyczne. Projekt ten wraz z wcześniejszym projektem ESG GlobGlacier, dostarczył informacji o zmianach masy lodu dla tysięcy pojedynczych lodowców.

Frank Paul, współautor badania wyjaśnia - „Konieczne są kontury lodowca, aby dokonać precyzyjnych obliczeń dla danych obszarów. Do tej pory informacje te pochodziły głównie z satelitów Landsat z USA, z których dane są dostarczane użytkownikom europejskim na podstawie umowy o misji trzeciej strony ESA. W przyszłości misja Copernicus Sentinel-2 w coraz większym stopniu przyczyni się do precyzyjnego monitorowania zmian na lodowcu”.

Pamiętajmy, że naukowcy korzystali nie tylko z danych satelitarnych, ale również z pomiarów glacjologicznych wykonywanych na lodowcach. Połączenie tych metod pomiarowych dało pełny obraz danych we wszystkich regionach od lat 60-tych XX wieku. Pomiary glacjologiczne wykonane w terenie zapewniły dostęp do danych dotyczących rocznych wahań, podczas gdy dane satelitarne pozwoliły określić utratę lodu w ciągu kilku lat lub dziesięcioleci.

Lider badań, Michael Zemp,  powiedział - „Chociaż możemy teraz zaoferować jasne informacje o tym, ile lodu straciły lodowce w każdym regionie, ważne jest również, aby zauważyć, że tempo strat znacznie wzrosło w ciągu ostatnich 30 lat. Obecnie tracimy łącznie 335 bilionów ton lodu rocznie, co odpowiada wzrostowi poziomu morza o prawie 1 mm rocznie.” Dodajmy, że głównym czynnikiem wzrostu poziomu morza jest jego ocieplenie, czyli rozszerzalność cieplna. Z tego powodu aktualny średni roczny poziom wzrostu morza na planecie wynosi 3.3 mm.

Dr Zemp dodał - „Innymi słowy, każdego roku tracimy około trzykrotnie większą ilość lodu zgromadzonego w europejskich Alpach, co stanowi około 30% obecnego tempa wzrostu poziomu morza”. Znikające lodowce na całym świecie oznaczają także mniej wody dla milionów ludzi, mniej energii wodnej i mniej wody dla upraw. Podczas gdy topnienie lodowców powoduje również wzrost poziomu morza, krytycznie zwiększają ryzyko innych zagrożeń naturalnych, takich jak powodzie z lodowców i jezior oraz związane z nimi lawiny. Tempo, w jakim lodowce tracą masę w długim okresie, jest bardzo ważne dla podejmowania świadomych przyszłych decyzji adaptacyjnych. Dlatego tego rodzaju informacje mają kluczowe znaczenie dla międzynarodowych organów oceniających zmiany klimatyczne, takich jak Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu.

Na koniec aktualne zestawienie powierzchni lodu morskiego w Arktyce w zestawieniu do średniej wieloletniej 1981-2010 i rekordowego roku 2012. Niewykluczone, że obecny rok pobije rekord z najmniejszą powierzchnią lodu morskiego.

Powierzchnia lodu morskiego w Arktyce

Reasumując, obecna minister edukacji mija się z prawdą. Nie jest to kwestia wiary, ale twardych faktów.

Opracowanie DobraPogoda24, Dane: Innpoland, Nature, ESA, NSIDC

Komentarze
Ben Wwa

Trudno w to uwierzyć, ale to prawda - ciągle nie brakuje ludzi, także na eksponowanych stanowiskach, którzy nie tylko negują wpływ działalności człowieka na globalne ocieplenie, ale nawet zaprzeczają, jakoby ocieplenie w ogóle miało miejsce. Pani minister Zalewska urodziła się w 1965 roku, powinna więc z własnego doświadczenia pamiętać, jak bardzo klimat Polski różnił się od obecnego jeszcze w latach 1980-tych, a nawet (choć te już były cieplejsze) 1990-tych.

25 kwiecień 2019 - 11:27
Odpowiedz
Wyślij komentarz