W nocy 23/24.10 na sporym obszarze kraju możliwe mgły, miejscami ograniczające widzialność do 50-200 m. Sprawdź prognozę!

| Szukaj |
Zagrożenie!

Opracowano Białą Księgę, która obala mity o 5G

Mitów na różne tematy w sieci nie brakuje. Ostatnio są na topie te dotyczące technologii 5G, która ma zastąpić już istniejącą sieć 4G. Ministerstwo Cyfryzacji zakłada uruchomienie sieci 5G w 2020 roku w co najmniej jednym dużym mieście. Z kolei w 2025 roku resort planuje poszerzyć jej zasięg o wszystkie największe aglomeracje i główne szlaki komunikacyjne. Technologia wprowadza między innymi stabilniejsze i działające z mniejszym opóźnieniem połączenie z mobilnym Internetem.

Mity o 5G

Mity dotyczą głównie rzekomej szkodliwości tej technologii, a wystarczy wiedzieć, że znajdujemy się od zawsze w polu mikrofal w tym docierającym ciągle mikrofalowym promieniowaniu tła. Ponadto porównanie do promieniowania światła widzialnego uzmysławia nam, że jest ono około 230 tys. razy większe od promieniowania mikrofal, które również warto ze sobą porównać pod względem długości fali. Już te fakty powinny wystarczyć, aby nie upatrywać zagrożenia w promieniowaniu niejonizującym 5G.

Widmo fal elektromagnetycznych 5G

Ministerstwo Cyfryzacji wychodząc naprzeciw opublikowało Białą Księgę tłumaczącą działanie pola elektromagnetycznego i sieci 5G. Celem raportu jest zwalczanie mitów i fake newsów związanych z działaniem technologii mobilnej piątej generacji. Raport jest bardzo obszerny, dlatego tylko przytoczymy wyjaśnienie najpopularniejszych mitów.

Mit: Każde promieniowanie jest szkodliwe dla organizmu

Określenie „promieniowanie” jest terminem czysto technicznym, używanym do opisywania różnych zjawisk związanych z przesyłaniem energii w formie fal lub cząsteczek w przestrzeni lub w innym medium – np. promieniowanie cieplne. Promieniowanie elektromagnetyczne z uwagi na sposób oddziaływania fal elektromagnetycznych z materią dzieli się na: jonizujące i niejonizujące. Promieniowanie jonizujące obejmuje te rodzaje promieniowania, które są zdolne do wywołania jonizacji ośrodka materialnego (np. promieniowanie wytwarzane w reaktorach jądrowych). Przypomnijmy: jonizacja jest procesem, w wyniku którego np. obojętna elektrycznie cząsteczka staje się cząsteczką posiadającą niezerowy ładunek elektryczny. Promieniowanie niejonizujące nie jest zdolne do wywołania jonizacji ośrodka materialnego: jego fotony mają zbyt małą energię, aby wywołać jonizację. Dzięki temu promieniowanie niejonizujące nie wywiera negatywnego wpływu na organizm. Nie ingeruje w budowę komórki, nie modyfikuje jej elementów składowych, takich jak np. błona komórkowa czy jądro, jak również nie wpływa na ich funkcje. Nie niszczy struktury atomowej materii, ponieważ nie wpływa na wiązania pomiędzy atomami, co mogło by prowadzić do rozbijania cząstek i zmiany ich własności chemicznych. Ponadto nie wywołuje efektu kumulacji, a to oznacza, że oddziaływanie występuje wyłącznie podczas ekspozycji. Fale elektromagnetyczne z radiowego i mikrofalowego zakresu częstotliwości mają charakter niejonizujący.

Mit: Antena stojąca na dachu domu jest zagrożeniem dla jego mieszkańców

Anteny stosowane w systemach telefonii komórkowej cechują się precyzyjnie ukształtowaną charakterystyką, wyznaczającą główne oraz poboczne kierunki, w których emitowane jest pole elektromagnetyczne. Zasadnicza część energii pola elektromagnetycznego jest emitowana w przestrzeń przed anteną oraz po bokach anteny. Natomiast emisja energii w dół, bezpośrednio pod antenę, jest minimalna. Można je porównać do emisji wytwarzanej przez domowy router Wi-Fi. Istnieje ponadto przepis prawny (Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 30 października 2003 r.) nakładający na operatorów prowadzących instalację obowiązek weryfikacji, czy w miejscach dostępnych dla ludności dopuszczalne poziomy pola elektromagnetycznego nie są przekroczone. Weryfikacja polega na wykonywaniu szerokopasmowych pomiarów natężenia pola elektromagnetycznego (zob. artykuł III.3 na str. 89). Przekroczenie poziomów dopuszczalnych jest zabronione. W przypadku stwierdzenia przekroczenia operator jest zobowiązany do odpowiedniego ograniczenia emisji ze stacji bazowej. W pomiarach prowadzonych przez Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska, w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska, a także w badaniach wykonywanych w trakcie corocznych kampanii pomiarowych realizowanych przez IŁ-PIB nie stwierdzono przekroczeń wartości dopuszczalnej w miejscach dostępnych dla ludności, także w punktach pomiarowych zlokalizowanych w niewielkiej odległości od anten. Wyjątek stanowi jeden przypadek w kampanii pomiarowej IŁ-PIB z 2017 r. (zob. artykuł III.4. na str. 96).

Mit: Otaczające nas promieniowanie elektromagnetyczne to sztuczny wytwór człowieka

Człowiek żyje w środowisku, w którym od zawsze występuje promieniowanie elektromagnetyczne pochodzące ze źródeł naturalnych. Źródła naturalne nie są wytworem działalności człowieka. Zalicza się do nich: Ziemię (wytwarzającą w swoim jądrze pole magnetyczne), Słońce (wytwarzające promieniowanie w zakresie od podczerwieni do nadfioletu, w tym światło widzialne, jak również wiatr słoneczny), zjawiska atmosferyczne (związane z wyładowaniami piorunowymi) i kosmiczne oraz dosłownie każdą materię o temperaturze przekraczającej temperaturę zera bezwzględnego. Człowiek wskutek rozwoju cywilizacyjnego mniej więcej 150 lat temu rozpoczął wytwarzanie sztucznych źródeł pola elektromagnetycznego. Źródła te wpisują się w istniejące spektrum naturalnego pola elektromagnetycznego.

Mit: Więcej stacji bazowych oznacza większe natężenie pola elektromagnetycznego

Idea systemu komórkowego polega na podzieleniu obszaru o dużej powierzchni na wiele obszarów, zwanych komórkami, o dużo mniejszych powierzchniach. W centrum każdej komórki znajduje się stacja bazowa, której moc nadawania jest zdecydowanie mniejsza niż moc pojedynczej stacji, która musiałaby pokryć cały obszar o dużej powierzchni. Im więcej stacji bazowych, tym obszar komórki wymagający pokrycia sygnałem radiowym jest mniejszy, a więc mniejsza jest również moc nadawana przez poszczególne stacje bazowe. Gdyby nadawały one ze zbyt dużą mocą, wówczas dochodziłoby do zjawiska ich wzajemnego zakłócania się i system nie mógłby skutecznie funkcjonować. Od liczby stacji bazowych zależy również moc, z jaką pracują terminale abonenckie (np. telefony komórkowe). Wraz ze wzrostem liczby stacji bazowych, odległości do terminali abonenckich maleją, zatem terminale mogą pracować z mniejszą mocą. Zmniejszenie mocy emisji stacji bazowych oraz terminali abonenckich prowadzi do zmniejszenia natężenia pola elektromagnetycznego.

Mit: Mikrofale wykorzystywane w radiokomunikacji działają jak kuchenka mikrofalowa

W kuchence mikrofalowej ogrzewanie następuje na skutek oddziaływania mikrofal, które pobudzają do drgań cząsteczki wody znajdujące się w podgrzewanym produkcie. Energia pobudzonych cząsteczek wody jest następnie przekazywana dalszym cząsteczkom, dzięki czemu wzrasta temperatura całego obiektu. Aby doszło do pobudzenia cząsteczek wody, częstotliwość mikrofal musi być odpowiednio dobrana – najczęściej stosuje się wartość 2,45 GHz. Poza odpowiednio dobraną częstotliwością fala elektromagnetyczna musi mieć również odpowiednio wysoką moc (przekraczającą nawet 1000 W), aby po wniknięciu do substancji mogła skutecznie doprowadzić do jej podgrzania. W stacjach bazowych telefonii komórkowej nie jest wykorzystywana częstotliwość 2,45 GHz, należąca do pasma 2,4–2,4835 GHz, przeznaczonego do celów przemysłowych, naukowych i medycznych. Urządzeniami pracującymi w tym paśmie częstotliwości są np. urządzenia z interfejsem WiFi czy Bluetooth, jednak moc ich nadajników jest mikroskopijnie mała w porównaniu z mocą kuchenki mikrofalowej. Przykładowo, typowa moc urządzeń z interfejsem Bluetooth wynosi ok. 0,001 W – czyli milion razy mniej niż wynosi moc typowej kuchenki mikrofalowej. Dzięki temu urządzenia te są całkowicie bezpieczne, a nawet codzienne ich użytkowanie nie prowadzi do niebezpiecznego dla zdrowia nagrzewania się tkanek.

Mit: Promieniowanie związane z telefonią komórkową jest równie groźne jak to związane z radioaktywnością

Podstawowa różnica między promieniowaniem elektromagnetycznym stosowanym w telefonii komórkowej a promieniowaniem emitowanym przez radioizotopy lub wytwarzanym w lampie rentgenowskiej tkwi w energii fotonów. W pierwszym przypadku zawiera się ona w zakresie 2 · 10-6 - 2 · 10-5 eV, w drugim jest miliardy razy większa (lampa rentgenowska: 20‑160 keV, stosowany w radioterapii izotop 60Co: 1,17 MeV i 1,33 MeV). W związku z tym promieniowanie telefonu jest bardzo silnie pochłaniane przez warstwy powierzchniowe ciała człowieka, natomiast promieniowanie związane z radioaktywnością wnika do wnętrza organizmu bez przeszkód. Po wniknięciu do wnętrza ciała człowieka promieniowanie telefonu może wywołać jedynie efekty termiczne (nieznaczne ogrzanie tkanek), ponieważ energia fotonów jest zbyt niska, aby wzbudzić lub zniszczyć biomolekuły. Promieniowanie związane z radioaktywnością (promieniowanie jonizujące) charakteryzuje wystarczająco duża energia fotonów dla zniszczenia struktury biomolekuł (np. rozerwania obu nici DNA), co wywołuje wiele negatywnych efektów w organizmie.

Mit: Agencja IARC uznała promieniowanie radiowe za czynnik rakotwórczy

„W 2011 r. IARC zakwalifikowała pole elektromagnetyczne o częstotliwościach radiowych do grupy 2B czynników kancerogennych”. Stwierdzenie to bardzo często pojawia się w publikacjach naukowych, ale również w środkach masowego przekazu i jest podawane opinii publicznej bez żadnych wyjaśnień i komentarzy. Prowadzi to do wielu nieporozumień i wywołuje niepotrzebny niepokój. Dla osób bez wiedzy fachowej przekaz wydaje się oczywisty: „PEM powoduje raka”. To jednak nie jest takie proste. Zacznijmy może od wymienienia innych, lepiej znanych czynników, również zakwalifikowanych przez IARC do grupy 2B. Czynników tych jest obecnie 311 i należą do nich m.in.: ekstrakt z liści aloesu, kwas kawowy, chloroform, olej napędowy, implantowane ciała obce zawierające metaliczny nikiel (czyli np. kolczyki), naftalen, piklowane warzywa czy puder do ciała na bazie talku. Z większością tych czynników każdy z nas miał lub ma do czynienia na co dzień. Wyjaśnijmy tutaj pokrótce, na czym polega klasyfikacja czynników kancerogennych IARC. Czynniki te podzielone zostały na pięć grup: • grupa 1: czynniki rakotwórcze dla ludzi; • grupa 2A: czynniki prawdopodobnie (oryg. „probably”) rakotwórcze dla ludzi; • grupa 2B: czynniki prawdopodobnie (oryg. „possibly”) rakotwórcze dla ludzi; • grupa 3: czynniki niemożliwe do zaklasyfikowania jako rakotwórcze dla ludzi; • grupa 4: czynniki prawdopodobnie nierakotwórcze dla ludzi. Nieporozumienie wynika z trudności w tłumaczeniu dwóch angielskich słów użytych w definicjach grupy 2A i 2B. Można przyjąć, że angielskie „possibly” oznacza raczej niskie, podczas gdy „probably” raczej wysokie prawdopodobieństwo. Definicję grupy 2B można by więc przetłumaczyć inaczej: „grupa 2B: czynniki, których kancerogenny charakter jest mało prawdopodobny”. Przytoczmy szczegółową definicję grupy 2B: „Kategoria 2B – jest używana w odniesieniu do czynników, dla których dowody działania rakotwórczego u ludzi są ograniczone i istnieją mniej niż wystarczające dowody na ich rakotwórczość u zwierząt doświadczalnych. [...] Czynnik może być zaliczony do tej kategorii również w oparciu o mocne przesłanki mechanistyczne oraz inne istotne dane” (tłumaczenie autorów niniejszego opracowania). 2. Przez „przesłanki mechanistyczne” rozumiemy takie, które wynikają wprost z praw nauk podstawowych, np. fizyki, chemii, biologii itd. Krótko mówiąc, rakotwórczego działania PEM nie możemy wykluczyć ze względu na podstawowe prawa fizyki, chemii i biologii (bo nie znamy wszystkich praw rządzących światem), jednak nie ma przekonujących dowodów naukowych potwierdzających rzeczywisty rakotwórczy charakter tego promieniowania.

Biała księga obalenie mitów o 5G

Mit: Im dalej znajduje się stacja bazowa, tym lepiej, bo promieniowanie jest niższe

Im dalej znajdujemy się od stacji bazowej, tym na mniejsze promieniowanie jesteśmy narażeni, co wynika bezpośrednio ze zjawiska tłumienia rozchodzących się fal elektromagnetycznych. Zapewnienie dostępności usług radiowych wymaga jednak minimalnego poziomu mocy sygnału radiowego na całym obszarze. Można to osiągnąć na dwa sposoby: poprzez wykorzystanie pojedynczej stacji bazowej o dużej mocy lub też poprzez zastosowanie kilku stacji bazowych o dużo mniejszej mocy. Tym samym ekspozycje na promieniowanie w tej samej odległości od stacji bazowej mogą być zupełnie różne. Trzeba mieć również świadomość, że najczęściej anteny nadawcze zainstalowane są wysoko, a wiązka radiowa ukształtowana jest w taki sposób, że fale radiowe rozchodzą się w płaszczyźnie poziomej, przy czym na kierunku do dołu anteny sygnał jest bardzo mocno tłumiony. Oznacza to, że osoby znajdujące się w niewielkiej odległości pod anteną nie są narażone na duże wartości PEM. Warto zauważyć, że urządzenia końcowe (np. telefony komórkowe) mogą często powodować większą ekspozycję na pole elektromagnetyczne niż stacje bazowe: choć mają wielokrotnie mniejszą moc promieniowania radiowego, to znajdują się w bezpośrednim kontakcie z użytkownikiem. W wyniku powyższego ekspozycja na PEM ze strony urządzenia końcowego jest większa niż ze strony stacji bazowej. Co więcej, w urządzeniach końcowych stosowane są algorytmy, które zmieniają moc nadawanego sygnału radiowego na podstawie mocy sygnału odbieranego ze stacji bazowej: im słabszy jest sygnał odbierany, z tym większą mocą nadawany jest sygnał z urządzenia końcowego. Zatem duża odległość od stacji bazowej paradoksalnie oznacza zwykle dla użytkowników sieci komórkowych większą ekspozycję na promieniowanie elektromagnetyczne.

Zachęcamy do zapoznania się z całym opracowaniem Białej Księgi, aby nie powielać mitów i posiadać rzetelną wiedzę na temat 5G. Raport Ministerstwa Cyfryzacji znajdziesz tutaj

Komentarze
fanf

"Possibly" to po prostu "możliwie". Tu ciężko mówić o prawdopodobieństwie, bo chodzi sprecyzowanie modelu prawdopodobieństwa, tj. o przestrzeń możliwych zdarzeń. Ale faktycznie w skrócie można powiedzieć, że chodzi o niskie prawdopodobieństwo. Choć to wynika po prostu stąd, że gdyby nie chodziło, to byłoby w tej drugiej grupie, a skoro to zdarzenie możliwe, to prawdopodobieństwo musi być niskie. Z dokładnością do tego, że takie zdanie może sugerować, że prawdopodobieństwo jest niezerowe, a to właściwie nie zostało powiedziane (istnieją tzw. zdarzenia prawie niemożliwe).

10 czerwiec 2019 - 17:59
Odpowiedz
Wyślij komentarz