| Szukaj |
Zagrożenie!

Witaj! Nasza strona stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Jeśli akceptujesz ciasteczka i nie chcesz, aby informacja pojawiała się ponownie kliknij zgadzam się.

Dwie katastrofy ochroniły Ziemię przed większą

W czerwcu 1991 roku miała miejsce jedna z najsilniejszych erupcji wulkanicznych w XX wieku. Mowa o stratowulkanie Pinatubo, który na Filipinach wyemitował do atmosfery 20 milionów ton dwutlenku siarki i 11 km sześciennych pyłów (tefry).

Eksplozja była tak silna, że wierzchołek wulkanu zapadł się i uformował kalderę o średnicy 2,5 km, a następnie pojawiło w nim jezioro kraterowe. Pinatubo z początkowych 1745 m n.p.m., „zmalał” do 1485 m n.p.m. Bujne lasy i szerokie doliny u stóp wulkanu zostały pokryte warstwą popiołu i pumeksu o grubości sięgającej nawet 200 metrów.

Duża część wyemitowanych aerozoli trafiła do stratosfery na wysokość dochodzącą do 34 km, a następnie rozeszła się na boki po niemal całej planecie. Miało to swoje globalne odzwierciedlenie, gdyż w 1992 roku zanotowano średni spadek temperatury o 0,5 st. C. Był on spowodowany pochłanianiem promieni słonecznych przez aerozol siarkowy, a co za tym idzie zmniejszyło się promieniowanie docierające do powierzchni ziemi o około 2%. Działanie było jednak krótkotrwałe, bowiem po 2 latach od wybuchu niemal całość aerozoli opadła na powierzchnię.

Erupcja wulkanu Pinatubo, 12 czerwca 1991 roku. Foto: Arlan Naeg/AFP

Wulkan Pinatubo

Wybuch Pinatubo zabił ponad 800 osób, a ponadto 10 tys. ludzi pozbawił dachu nad głową. Po ostygnięciu magmy i opadnięciu pyłów, rozpoczął się żmudny proces usuwania ogromnych ilości chlorowodoru. Co ciekawe, gdyby ten związek chemiczny dotarł do stratosfery, to zainicjowałby reakcje chemiczną prowadzącą do nagromadzenia się dużych ilości chlorofluorowęglowodorów – organicznych związków chemicznych niszczących powłokę ozonową.

Na szczęście w tym nieszczęściu, w tym czasie w odległości około 100 km na północny-wschód od wulkanu przechodził tajfun Yunya. Przyniósł on co prawda ulewne opady deszczu, a następnie wywołał potoki błota, które mknęły dolinami wulkanu z prędkością 30 km/h i niszczyły wszystko na swojej drodze, ale jednocześnie silny wiatr przeniósł chlorowodór w inne regiony, zmniejszając jego stężenie i nie dopuszczając go do poziomu stratosfery.

Następnym razem ludzkość może nie mieć tyle szczęścia. Najnowsze badania sugerują, że podobne erupcje Pinatubo lub innych wulkanów mogą spowodować poważne rozrzedzenie warstwy ozonowej, a to może wpłynąć na wzrost umieralności na raka skóry, śmiertelność zwierząt i zmniejszenie ilości plonów.

Komentarze
Brak komentarzy... bądź pierwszy!
Wyślij komentarz