Zostało wydane ostrzeżenie 1 stopnia przed burzami!

| Szukaj |
Zagrożenie!

Witaj! Nasza strona stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Jeśli akceptujesz ciasteczka i nie chcesz, aby informacja pojawiała się ponownie kliknij zgadzam się.

Ziemia zaczyna się gotować. W ciągu 10 dni w wielu krajach padły historyczne rekordy

Lato przynosi coraz wyższe temperatury w różnych regionach Ziemi i powoduje dramatyczne skutki. W ostatnich dniach z rekordową temperaturą musieli się zmagać mieszkańcy Kalifornii, gdzie dodatkowo wybuchły pożary. Najgorsza sytuacja pod tym względem panowała w Fort Gerland około 330 kilometrów na południowy - zachód od Denver.

Wysokie temperatury panowały również w Kanadzie, zwłaszcza w rejonie Quebecu. W tej części kraju zmarło z tego powodu ponad 54 osoby! Nietypowy upał dotarł również do Wielkiej Brytanii, kraju słynącego bardziej z umiarkowanych temperatur i częstszych opadów. Tamtejsze drogi miejscami nie wytrzymywały i zaczęły się topić.

Foto: Twitter

Wielka Brytania drogi, topiący asfalt

Fala upałów była również notowana w Iranie oraz na Kaukazie w Azerbejdżanie, Armenii i Gruzji. Spowodowała niedobory mocy i przerwy w dostawie energii elektrycznej, gdy zostały masowo uruchomione klimatyzatory.

W gruzińskiej stolicy Tbilisi, temperatura 4 lipca wzrosła do rekordowego poziomu 41 stopni Celsjusza! Nie dość, że mieszkańcy musieli to przetrwać, to jeszcze dramatycznie wzrosło zanieczyszczenie powietrza, potwierdzone przez Narodową Agencję Środowiska. Wcześniej, 1 lipca temperatura osiągnęła rekordowe 43 stopnie w azerbejdżańskiej stolicy Baku. Intensywne korzystanie z klimatyzacji spowodowało przesilenie i wybuch w elektrowni wodnej, co wywołało ogólnokrajową awarię zasilania. Dzień później, 2 lipca temperatura wzrosła do rekordowo wysokich 42 stopni w stolicy Armenii - Erewanie. W tym czasie w Iranie zanotowano 53 st. C. - najwyższą temperaturę w historii pomiarów tego kraju w lipcu.

Z kolei 5 lipca w Algierii zanotowano aż 51.3 st. Celsjusza, co zwiększyło liczbę rekordów wywołanych ekstremalnym ciepłem na naszej planecie w ciągu zaledwie 10 ostatnich dni!

Lokalizacje, w których padły rekordy ciepła:

Afryka: Ouargla w Algierii

Ameryka Północna: Denver, Montreal, Mount Washington, Burlington

Europa: Glasgow, Shannon, Belfast, Castlederg, Wyspa Północna

Eurazja: Tbilisi, Erewań

Bliski Wschód: Quriyat w Omanie (najwyższa temperatura minimalna)

Prognoza temperatury maksymalnej na najbliższe 3 dni wskazuje spory obszar globu na którym temperatury mogą osiągnąć lub przekroczyć 48-50 st. C. To ten biały odcień widoczny od północno-zachodniej Afryki, aż po północno-zachodnią część Indii. 

mapa prognoza temperatury na świecie

Komentarze
Ben Wwa

Wczoraj w Warszawie Tmax (oficjalnie na Okęciu) wyniosła 27,5°C, onegdaj 27,4°C, a jeszcze dzień wcześniej 27,1°C; ciepłe były także noce. Powie ktoś, że przecież to nic nadzwyczajnego, owszem to ciepłota powyżej średniej wieloletniej ale to nie upał, mamy lipiec, kilka dni gorących ma prawo, a nawet powinno się zdarzyć w środku lata. >> Oczywiście, ale tu nie chodzi o same wspomniane temperatury jako takie, tylko o to, że występowały one przy wietrze północno-zachodnim, cyrkulacji znad Morza Północnego. Kiedyś w takiej sytuacji tak wysokie Tmax byłyby skrajnie mało prawdopodobne, gdyż pogody gorące (Tmax ≥ 25,0°C) w ogromnej większości przypadków bywały skutkiem napływu mas powietrza z kierunków południowych, ewentualnie wschodnich. Właśnie w takich sytuacjach jak obecna przekonujemy się, że w atmosferze coś się zmienia i to w skali globalnej. >> A teraz może paść pytanie: To w takim razie co będzie, jeśli tego lata dostaniemy się w silną cyrkulację południową? No właśnie, można to sobie wyobrazić... niektórzy pewnie byliby zachwyceni, ale mnie coraz bardziej niepokoi to, co się u nas dzieje z klimatem.

09 lipiec 2018 - 09:27
Ben Wwa

Wszystkie podane w powyższym (ciekawym) artykule wartości temperatur ponad 40 stopni C, dotyczą jednak lokalizacji położonych dość daleko na południe od nas (Baku, Erewań itp. to okolice 40-ego równoleżnika). > Jeśli jednak ktoś sądzi, że ten fakt stanowi dla nas w Polsce wieczystą gwarancję zabezpieczenia przez "czterdziestkami", to warto takiemu obserwatorowi zwrócić uwagę, że granica ta została już w tym roku przekroczona znacznie dalej na północ. Przykładowo, w kazachskim Uralsku (na granicy Europy) 3 lipca Tmax osiągnęła 41,0°C, a miasto to jest położone na szerokości geograficznej... Kielc. > Owszem, Uralsk ma klimat skrajnie kontynentalny, bardziej podatny na letnie upały niż nasz; więc wydaje się, że prawdopodobieństwo aż tak wysokich temperatur nie jest w Polsce duże... na razie. >>> Ale czy na pewno? Bo czy ktoś się spodziewał w Warszawie 26 stopni w cieniu w dniu 9 kwietnia w tym roku (najwcześniejszy gorący dzień w dziejach tutejszych obserwacji)? Ja nie. A jednak to się stało.

09 lipiec 2018 - 09:39
Ben Wwa

Dziś rano w radiu był ciekawy wywiad z dr Maciejem Lenartowiczem z Zakładu Hydrologii Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Rozmowa dotyczyła obecnej suszy w Polsce, i ogólnie kwestii bilansu wodno-klimatycznego w naszym kraju. Zasadniczo potwierdzał on wszystko, o czym ja piszę na forach. > Otóż, sytuacja z wodą w Polsce wygląda coraz gorzej. Rosnące (w uśrednieniu) temperatury powietrza stymulują parowanie, zwłaszcza latem. Poza tym, wydłuża się sezon takiego stosunkowo intensywnego parowania, np. w tym roku zaczął się już w kwietniu. > Rozmówca zwrócił uwagę, że nie można przy ocenie sytuacji posuchy kierować się tylko sumami opadów atmosferycznych w danych okresach, bo ważne też to, ile jest dni opadowych i jaka temperatura powietrza. Kolejnym problemem są coraz częściej mało śnieżne zimy, a pokrywa śniegu odgrywa ważną rolę w utrzymaniu zasobów wodnych. Nie jest też korzystne, gdy największe opady występują w innych sezonach niż letni (a tak było np. w 2017 roku). > Proces wieloletniego narastania deficytu wody jest słabo zauważalny dla wielu ludzi, w dodatku uznaje się, że występujące opady szybko eliminują problem, co nie jest prawdą. A stopniowe spadanie poziomu wód podziemnych jest w ogóle niewidoczne (naziemne skutki tego w znacznym stopniu też - do czasu), co dodatkowo wprowadza w błąd przeciętnego obserwatora, skłaniając do lekceważenia problemu. Dr Lenartowicz zwrócił uwagę, że opady coraz bardziej miewają u nas charakter ulewny, punktowy, na niekorzyść opadów umiarkowanych, długotrwałych, związanych ze strefami frontowymi. To niekorzystne dla środowiskowego bilansu wodnego. > Deficyt wody pitnej nam nie grozi (na razie), jednak dla dobra rolnictwa i środowiska należy dążyć do zachowania a nawet odtwarzania obszarów trwale wilgotnych (mokradeł), oraz budować zbiorniki retencyjne, choćby małe. > Tak w skrócie wyglądała treść wypowiedzi specjalisty-hydrologa.

10 lipiec 2018 - 09:23
DobraPogoda24

@Ben Wwa to co powiedział hydrolog to oczywiście prawda, którą obserwujemy od lat w wyraźnym trendzie wydłużającego się deficytu opadów po powodziach, które mieliśmy w 1997, 2001 i 2010 roku. Zbiorniki retencyjne to jedyne sensowne rozwiązanie, ale niestety drogie, a poza tym biurokracja itp. problemy powodują, że np. jeden z nich budowano 31 lat! Taka właśnie jest polska rzeczywistość. http://dobrapogoda24.pl/artykul/otwarcie-zbiornika-swinna-poreba


P.S. Suma opadów na naszej stacji w połowie br. wynosi 256.5 mm. Norma roczna to 652 mm i nie zanosi się do jej osiągnięcia, a przecież trwa statystycznie najwilgotniejszy miesiąc w roku...

10 lipiec 2018 - 09:37
Ben Wwa

A w Warszawie od początku roku aż do wczoraj (09/07) oficjalnie zanotowano w sumie... 127 mm opadu. Przez ponad 6 miesięcy! Trudno w to uwierzyć, ta suma brzmi absurdalnie; ale to prawda. Od wielu miesięcy mamy tu do czynienia w podstawowych parametrach: temperatury, opadu i wilgotności, z klasycznym klimatem... stepowym; lub jak kto woli - preriowym. Podkreślam bardzo mocno: trzeba traktować łącznie te trzy parametry. > Pogorszenie bilansu wodnego spowodowane takim ciepłymi i długotrwałymi posuchami, nie zostanie wyeliminowane przez kilka burz z deszczem, choćby nawet ulewnym. Potrzeba do tego wielu miesięcy z odpowiednią ilością opadów związanych z frontami deszczowymi. Oraz temperatur w normie lub poniżej niej.

10 lipiec 2018 - 09:55
Ben Wwa

Susza suszą, ale tymczasem dziś na jednym ze znanych portali pogodowych zamieszczono artykuł, którego autor(ka) zastanawia się jak to jest możliwe, że to właśnie lipiec jest w naszym kraju miesiącem najbardziej deszczowym. (Doprecyzujmy: chodzi o to, że lipiec jest u nas miesiącem o najwyższej średniej sumie opadowej). > I tenże autor(ka) znajduje na to prostą odpowiedź (cytat): "Lipiec jest tak bardzo deszczowy ponieważ... przynosi najwyższą średnią temperaturę na tle roku. Zgodnie z zasadami fizyki, im wyższa jest temperatura, tym powietrze może pomieścić więcej pary wodnej." > To zwięzłe i dobitne wyjaśnienie brzmi nieźle, nie tłumaczy jednak, dlaczego np. w strefie Morza Śródziemnego lipiec jest miesiącem najbardziej suchym, mimo, że tam przecież też ma najwyższą średnią temperaturę na tle roku. Czyżby tam obowiązywały inne zasady fizyki? >>> A mówiąc poważnie: autor(ka) przedmiotowego artykułu powinien/powinna się jeszcze sporo nauczyć i zrozumieć, że klimat naszej planety jest skomplikowany, i wpływa nań wiele różnych czynników. M. in. dlatego jego badanie jest tak ciekawe.

10 lipiec 2018 - 11:38
Wyślij komentarz