| Szukaj |
Zagrożenie!

Witaj! Nasza strona stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Jeśli akceptujesz ciasteczka i nie chcesz, aby informacja pojawiała się ponownie kliknij zgadzam się.

Chemtrails, geoinżynieria: o co chodzi?

W ostatnich dniach możemy się ponownie przekonać, że zwolennicy teorii spiskowych uwielbiają „pluć” na naukę, a po chwili próbują się do niej odwoływać. To irracjonalne podejście można zauważyć m.in. wśród tzw. „chemtrailsów”. Przekonują oni, że żyjemy w świecie spisku. Światowy rząd truje nas za pomocą chemikaliów zrzucanych z samolotów np. NATO. Ponadto bez żadnego zastanowienia, badań i wniosków twierdzą, że w ten sposób w ostatnich latach spadło o 50% natężenie promieniowania słonecznego dochodzącego do powierzchni Ziemi!

Takich bzdur jest więcej, dlatego nie będziemy tracić czasu na ich przedstawianie, gdyż jeden argument zaprzecza wcześniejszemu. W każdym razie „pryskają” na nas i nie ma na to naszej zgody – mówią. Później wspominają, że chemtrails to tak naprawdę geoinżynieria od lat znana i nie można temu zaprzeczać. Czyli dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele. Przejdźmy do faktów!

Smugi kondensacyjne

Stanowisko nauki jest jasne - proces powstawania smug kondensacyjnych jak i ich wygląd zależą od warunków meteorologicznych. W zależności od temperatury i wilgotności względnej powietrza na wysokości lotu może w ogóle nie dochodzić do powstania smug lub mogą one znikać w krótkim czasie od momentu utworzenia. W innych specyficznych uwarunkowaniach takich jak wysoka wilgotność względna powietrza na wysokości lotu samolotu, smugi będą szczególnie dobrze widoczne i mogą ulec przekształceniu w chmury piętra wysokiego zwane także chmurami pierzastymi (łac. cirrus). Nie ma w tym nic tajemniczego. Trwałe linearne smugi kondensacyjne są w zasadzie chmurami złożonymi z kryształków lodu powstałych w procesie kondensacji pary wodnej, gdyż w lotnictwie jest stosowane paliwo węglowodorowe, gdzie głównymi produktami spalania jest para wodna i dwutlenek węgla. Emisje z lotniczych napędów odrzutowych mają charakterystykę zbliżoną do emisji z samochodowych silników diesla z tym, że paliwo we współczesnych napędach odrzutowych jest spalane dużo dokładniej a emitowane spaliny są wprowadzane do środowiska po uprzednim zmieszaniu z czystym powietrzem.

Aby w ogóle powstała smuga kondensacyjna, temperatura musi osiągnąć próg temperaturowy Schidt’a - Appleman’a, który dla produktów spalania nafty lotniczej mieści się w przedziale temperatur, od -35 st., do -55 st. C. w zależności od poziomu wilgotności powietrza otaczającego i zmieniającego się wraz z wysokością. Smugi kondensacyjne powstają na znacznej wysokości, na ogół powyżej 6 tysięcy metrów ponad ziemią.

Z badań wynika, że z jednej strony smugi kondensacyjne prowadzą do wzmocnienia efektu cieplarnianego w atmosferze ogrzewając Ziemię poprzez odbicie części promieniowania podczerwonego emitowanego z powierzchni ku przestrzeni kosmicznej z powrotem w kierunku powierzchni planety, ale z drugiej strony, smugi kondensacyjne również zwiększają albedo Ziemi i w ten sposób nie dopuszczają do ogrzania planety przyczyniając się do odbicia promieni słonecznych przez kryształki lodu działające jak mikro-pryzmaty zanim promieniowanie dotrze do powierzchni globu. To który z efektów ma znaczenie dominujące, zależy od czasu i położenia smugi kondensacyjnej w przestrzeni oraz warunków atmosferycznych. Badania wskazują, że ochładzający wpływ smug kondensacyjnych jest najsilniejszy wczesnym rankiem i podczas późnych godzin popołudniowych, natomiast smugi kondensacyjne tworzące się przed zachodem Słońca mogą dotrwać do pory nocnej i wtedy będą wykazywać efekt grzewczy.

Co ciekawe, od lat 60 XX wieku producenci silników lotniczych czynią starania zmierzające do obniżenie emisji ubocznych produktów spalania paliw lotniczych znanych jako tzw. zanieczyszczenia powietrza atmosferycznego. Wskutek ogromnych wysiłków dokonywanych w tej dziedzinie na przestrzeni wielu dziesięcioleci udało się radykalnie obniżyć emisję ubocznych produktów spalania paliw i uzyskać optycznie czyste smugi kondensacyjne koloru białego.

Różnica na przestrzeni tych lat jest diametralna. Na zdjęciu poniżej widzimy samolot Boeing 707-120 American Airlines startujący w 1959 roku z lotniska w Los Angeles oraz startujący współczesny czterosilnikowy samolot pasażerski.

Zdjęcie pochodzi z opracowania: Thomas et al., pt. „Plane Simple Truth”, Perth Business Centre, May 2008

Samolot emisja sadza

Porównując zamieszczone zdjęcie operacji startu z obecnie wykonywanymi, doskonale widać, że skutecznie wyeliminowano emisję sadzy. Zabieg ten pozwolił również na eliminację wielu innych rodzajów emisji, ale jednocześnie uzyskano imponujące oszczędności paliwa. Współczesny samolot spala 30% tego co samolot z początku lat sześćdziesiątych!

Współcześnie startujący samolot i jego emisja spalin

Współcześnie startujacy samolot

Geoinżynieria

Pod tym pojęciem kryją się propozycje działań, które powinny pomóc nam ochronić klimat przed jego zupełnym rozregulowaniem. Na ten temat wypowiadają się naukowcy i decydenci na całym świecie, ale to nie jest dowód na to, że geoinżynieria jest powszechnie stosowana i nikt tego nie kontroluje. Zwolennicy chemtrails wiedzą jednak swoje, bowiem zmanipulowane filmy/zdjęcia itp. są dla nich dowodem na stosowanie „oprysków” szkodzącym ludziom.

Tymczasem zwalczanie globalnych zmian klimatycznych może przyjąć wiele form. Podstawą jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, ale z uwagi, że ograniczenie postępuje zbyt wolno, naukowcy zastanawiają się nad wprowadzeniem geoinżynierii, gdyż w obecnym tempie nie uda się ochronić naszej planety przed wzrostem temperatury poniżej progu 2 st. C. sprzed rewolucji przemysłowej.

Jedną z propozycji jest sztuczne wprowadzanie do atmosfery cząsteczek aerozoli siarczanowych, w celu utworzenia warstwy odbijającej znaczną część promieniowania słonecznego. Do tej pory te techniki to tylko teoretyczne rozważania wspierane przez eksperymenty z wykorzystaniem numerycznym modeli chemii atmosferycznej. Symulacje nie są jednoznaczne, gdyż uwalnianie dużej ilości cząstek aerozolu może mieć negatywny wpływ na regionalny rozkład opadów deszczu oraz dla zdrowia ludności z uwagi na możliwość uszkodzenia warstwy ozonowej.

Aerozole stratosferyczne widoczne z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Foto: NASA

Ziemia Stratosfera

W najnowszym badaniu przeprowadzano 62 symulacje dla różnych szerokości geograficznych oraz wysokości rozpylenia aerozoli. Wyniki wskazują, że emitowane aerozole w obszarze równika na znacznych wysokościach, będą się utrzymywać najdłużej i w ten sposób mogłyby osiągnąć taki sam efekt, jak w przypadku rozpylenia aerozoli na obszarach bliżej biegunów, ale przy użyciu znacznie większej liczby siarczanów. Autorzy oczywiście podkreślają, że ich wnioski są obecnie oparte na modelu uproszczenia i mają jedynie służyć do wskazania potencjalnego kierunku przyszłych zaawansowanych eksperymentów.

Reasumując, w smugach kondensacyjnych a później wysokich chmurach pierzastych nie należy upatrywać żadnego spisku. Jest to czysta fizyka wynikająca z naszych czasów, czyli wzmożonego i ciągle rosnącego ruchu lotniczego. Geoinżynieria jest nadal jedynie propozycją, która wymaga wielu badań, symulacji, a później ewentualnego finansowego porozumienia międzynarodowego. Bez tego nie ma szans na jej zastosowanie. Wszelkie spekulacje na temat szkodliwych oprysków są więc wyssane z palca i wynikają z częstego mylenia faktów, a w zasadzie braku elementarnej wiedzy.

Więcej informacji znajdziecie w przytaczanym najnowszym artykule naukowym dotyczącym geoinżynierii

Komentarze
Darek

Bardzo ciekawy i merytoryczny artykuł (Y)

01 lipiec 2018 - 13:50
Odpowiedz
Wyślij komentarz